Zaraz po zakupie:

Na drugi dzień zacząłem rozbierać Corsę ale wcześniej pojechałem wymienić olej i filtr powietrza. Miałem w głowie plan:
- rozebrać środek samochodu do gołej blachy, zobaczyć dokładnie co w trawie piszczy
- naprawić wszystko co będzie trzeba, złożyć do kupy
- zająć się zawieszeniem i silnikiem a na koniec
- zająć się poprawą wyglądu.

Plan był dobry ale zweryfikowało go życie. Wyciągnąłem wszystko co się dało. Siedzenia z tyłu, obicia drzwi, wszystkie plastiki boczne, tylne, obicia, wykładzinę podłogową, gąbkę, pasy tylne, jednym słowem wszystko oprócz podsufitki, deski rozdzielczej i mat kładzionych na gorąco na podłodze. No i się zaczęło. DZIURY i jeszcze raz DZIURY. Im więcej zdejmowałem tym robiło się ich więcej. W podłodze, w nadkolach z przodu i w bagażniku. Potem przyszedł czas na rozbieranie Corsy na parkingu. No i kolejne miejsca gdzie blachy brakuje, gdzie jest strasznie słaba i skorodowana. Szukałem dalej słabych miejsc, żeby za jednym zamachem zrobić jak najwięcej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

HTML tags are not allowed.

Corsa-A.pl site